komentarze z onetu

Wpis

niedziela, 21 maja 2006

Hitler mój bliźni. Czytając Adama M.

na pomieszanie dobrego i złego


Jak zwykle niezwykle głęboki esej Adama Michnika „Dlaczego byłeś takim idiotą? Z powodu książki Adama Sikory – Między wiecznością a czasem” ukazał się w „GW” z 13 maja 2006 roku, ale przeczytałem go dopiero wczoraj. Zainspirował mnie. Zresztą – czy to może dziwić? Mamy wszak do czynienia z dziełem jednego z najwybitniejszych intelektualistów, nie piszę „polskich”, bo nie tylko o skalę kraju tu idzie. Tak więc esej Michnika natchnął mnie do napisania czegoś własnego. Oczywiście - nie mnie równać się z jego niezrównanym piórem, z pokorą przyznaję się do epigoństwa, więcej – niemal do plagiatu. Mój skromny szkic, nie śmieć nazwać go esejem, to w gruncie rzeczy cytat. Czy może raczej parafraza. Zmieniłem słówko „komunizm” na „nazizm”, dodałem dwa, trzy, krótkie zdania dla płynnego połączenia cytatów zaczerpniętych z eseju „Dlaczego byłeś takim idiotą”. To wszystko. Czuję się usprawiedliwiony metodą Adama Michnika, nie bez powodu zwanego „mistrzem cytatu”. Nikt, tak jak on, nie potrafi cytować autorów znanych i uznanych. Niechże więc obok „mistrza cytatu” stanie – choć na chwilę – „błazen parafrazy”. Innego tytułu nie pożądam.

Tyle – tytułem wstępu, jednak, nim przejdziemy do rzeczy – małe ćwiczenie z wyobraźni. Wyobraźmy sobie, że w Niemczech 17 lat po upadku III Rzeszy, w redakcji największego dziennika kraju dziwnym trafem skupia się zastanawiająca ilość bliższych i dalszych krewnych prominentnych członków NSDAP. Więcej – także krewnych funkcjonariuszy Gestapo i SS. Redaktorem naczelnym jest zaś cioteczny brat funkcjonariusza nazistowskiego aparatu sądowego, któremu zdarzało się skazywać na śmierć uczestników antynazistowskiego ruchu oporu. Redaktor naczelny, nazwijmy go Gotfrydem M, nadaje ton życiu intelektualnemu Niemiec, także życiu politycznemu – ale mniejsza już o nie. Jest też uznawany za wybitnego moralistę, jednego s tych, którzy wyznaczają standardy etyczne obowiązujące w dyskursie publicznym. To Gotfryd M. orzeka, kto jest „człowiekiem honoru”, a kto „łajdakiem”. Jest też Gotfryd M. uznawany powszechnie za wybitnego eseistę. I właśnie próbkę takiego eseju dajemy poniżej. To prawda – eseje Gotfryda M. z reguły są dużo dłuższe, ale – jeśli usunąć z nich cytaty – zostaje mniej więcej tyle, co poniżej:


Dlaczego byłeś takim kretynem? Z powodu książki Leona Degrelle „Waffen SS”

Bardzo trudno po ostatecznej klęsce nazizmu i po upadku III Rzeszy, zrozumieć dramat ludzi tamtych czasów i tamtych wyborów. Łatwo cisnąć w nich kamieniem, splunąć na ówczesnych nazistów z tą samą fanatyczną pogardą, z którą oni spluwali na pokolenie swoich ojców i starszych braci. Trudniej, ale i rozumniej wejść w ich skórę – w ich myśli i uczucia, wyobrazić sobie siebie w identycznych okolicznościach. Wtedy fanatyzm słabnie, na jego miejsce przychodzi zrozumienie – choć nie usprawiedliwienie. Bywają przecież sytuacje, że wierzymy w nonsensy tylko dlatego, że powiedział je ktoś, komu ufamy. Bywają sytuacje, gdy podlegamy emocjom wywoływanym za pomocą wmawiania nam monstrualnych kłamstw systematycznie powtarzanych przez polityków i środki masowego przekazu. Bywają sytuacje, gdy oczywiście fałszywe, lecz prostacko i klarownie formułowane slogany prowadzą do nikczemnych polowań na czarownice, a nieraz do zbrodni... Spróbujmy tedy zrozumieć tych, którzy nie opuścili Niemiec, czy nie uciekli w „emigrację wewnętrzną”, lecz popełnili błąd typowy dla ludzi tamtego czasu – afirmowali nazizm. Z zaślepienia, z poczucia beznadziejności, ze strachu.

A przecież, nie można zapomnieć i o tym, że poza terrorem i głupotą nazizm był także wiarą. Oznacza to, że wiara w nazizm była czymś autentycznym, a nie po prostu konformistyczną maskaradą, która torować miała drogę do kariery w państwie rządzonym przez nazistów. Dzisiaj nierzadko spotkać można opinię, że ideologia była tylko maskaradą w służbie zła, dyktatury, kłamstwa. Nie sądzę by te opinie - często nacechowane gniewem i bólem, a czasem mściwą, podłą zawiścią – były w pełni uzasadnione. Oczywiście, motywacji banalnych nie brakowało. Jednak ten typ motywacji odnaleźć można w każdej epoce i każdej dyktaturze. Epoka komunistyczna skłoniła do zaangażowania się w nazizm wielu ludzi uczciwych, odważnych i oddanych wartościom. To zaangażowanie było jednak możliwe dzięki szczególnemu samozaślepieniu – lęk przed osamotnieniem splatał się z lękiem przed terrorem, a towarzyszył temu lęk przed „zagrożeniem komunistycznym”. Aprobata dla reform społecznych proponowanych przez nazistów zespalała się z fascynacją siłą, która pobić mogła bolszewizm. A gdzieś za tym wszystkim kryło się poczucie bezwyjściowości. Bo jakież były wyjścia? Emigracja? Cały naród nie mógł wszak emigrować. Czynny opór? W ówczesnych warunkach zbrojne podziemie było absurdem skazanym na klęskę. Wewnętrzna emigracja? Tak, to było możliwe. Ale wymagało ogromnej samoświadomości i zgody na całkowitą marginalizację, jałowe bytowanie w oczekiwaniu na zmianę, która mogła nigdy nie nastąpić. Świadectwa ludzi, którzy w pewnym momencie wybrali heroiczne milczenie wewnętrznych emigrantów naznaczone są gorzkim dramatem osamotnienia i wyobcowania ze świata.

Czy naprawdę nie możemy zrozumieć tych, którzy dokonali innego wyboru? Jakże wielu z nich włączyło się później w budowę demokratycznej Republiki Federalnj! Wiele zrozumieli i wiele nauczyli się dzięki bliskiemu obcowaniu z nazizmem. Rzec można – tyle różnych dróg prowadziło do nazizmu, ile różnycb dróg wiodło później od nazizmu do wolności. Przeszłości nie można cofnąć, ale można ją odkupić. Nie wszyscy gotowi są to zrozumieć. Bo - paradoksalne – manichejski nazizm zrodził manichejski antynazizm. Innymi słowy istnieje więź duchowa między totalitarnym nazizmem a pewnym typem antynazizmu, który kryje w sobie totalitarną mentalność i takież struktury myślowe. Tan antynazizm zasadza się na odmowie rozumienia złożoności ludzkich zaangażowań w nazizm i mechanizmów współżycia z nazizmem. Totalitaryzm zwykle woli jazgot od namysłu. I dlatego dziś, kiedy słyszę, że „trzeba unicestwić stary post-nazistowki układ”, kiedy czytam, że „zwyczajni Niemcy mają już dość „łże-elit usprawiedliwiających Hitlera”, kiedy jestem informowany o potrzebie „moralnej rewolucji”, „czystek kadrowych” i „demaskowania gestapowskiej agentury” – wtedy wiem już z całą pewnością, że tan szantaż i jazgot mają mnie przestraszyć i wymusić moje posłuszeństwo dla nowej bujdy.

Przemyślcie to.

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Autor(ka):
tad9
Czas publikacji:
niedziela, 21 maja 2006 10:52

Polecane wpisy

  • czarny, agresywny kundel

    Niewielki czarny, agresywny kundel terroryzuje jedno z mysłowickich osiedli. W biały dzień zaatakował już dwójkę dzieci. Tylko dzięki szybkiej interwencji sąsia

  • zaległy komunikat

    uwaga: wszystkich, którzy tu jeszcze wpadają informuję, że mój blog został przeniesiony do Salonu24 i funcjonuje pod adresem: http://perlyprzedwieprze.salon24.p

  • zrozumieć Środę...

    Czy można zadowolić Magdalenę Środę? Nie, nie chodzi mi o ten rodzaj satysfakcji, o jakim mogły pomyśleć jakieś świntuchy. Pytam, czy dałoby się zadowolić Środę

Komentarze

Dodaj komentarz

  • homester napisał(a) komentarz datowany na 2006/05/21 15:26:54:

    Gratuluję pomysłu. Efekt zdumiewający.

  • T-800 napisał(a) komentarz datowany na 2006/05/21 15:37:46:

    Dobre.

  • lady_pretentious napisał(a) komentarz datowany na 2006/05/21 15:52:24:

    przy zachowaniu wszystkich proporcji naprawdę robi wrażenie. Trochę za łatwo moga niektóry odrzucić niedoskonałości analogii, która przecież nie oznacza tożsamości.

  • mirek603 napisał(a) komentarz datowany na 2006/05/21 16:00:30:

    ...oto opisanie skutków braku dekomunizacji, usprawiedliwienia zaangażowania w budowę " nowego, lepszego ustroju ". A nawet więcej-gdyby przyjąć za dobrą monetę twierdzenie Michnika, że zaangażowanie w komunizm wynikało najczęściej??? z motywów ideowych, szczególnie w młodszym pokoleniu- to brak uderzenia się w piersi, brak rozliczenia ze swoją przeszłością i konsekwentna obrona ludzi "ancien regime'u" oznacza ni mniej ni wiecej lecz obronę tego regime'u.
    Oznacza nie tylko intelektualne oszustwo o którym z takim zdecydowaniem pisał o Michniku Zbigniew Herbert. Oznacza coś gorszego. Rzeczywistą pochwałę totalitaryzmu, obronę porządku społecznego, który do dziś jest alibi dla zbrodni która się dokonała i nadal dokonuje w różnych częsciach świata.

  • kataryna.kataryna napisał(a) komentarz datowany na 2006/05/21 19:31:33:

    Mocne, faktycznie robi wrażenie.

  • leeloo2002 napisał(a) komentarz datowany na 2006/05/21 22:26:42:

    bardzo trafnie. To co robi na lamach GW Michnik jest obrzydliwe. Mam nadzieje, ze wyborcza dostanie po dupie od nowego Dziennika, ocknie sie i przestanie drukowac te jego eseje ktore sa nieustannym wyrzutem sumienia.
    Nie wiem czy pamietacie serie o Adamie Mickiewiczu, ktorych konkluzja bylo mniej wiecej "wieszcz tez donosil, wiec nie badzmy tacy surowi podczas lustracji"
    Nie wiem na ile wiarygodny jest Łysiak, ale w ksiazce salon Klamcow opisuje sytuacje jak w momencie przelomu michnik z kilkoma osobami buszowali po zasobach bezpieki ( wpuscil ich szef MSWiA za Mazowieckiego)i przez miesiac buszowali po zasobach i wyosili rozne dokumenty. Pewnie Pan adam spodziewajac sie wielu waznych nagrod i tytulow czyscil sobie CV :)

  • tad9 napisał(a) komentarz datowany na 2006/05/21 22:33:19:

    To, że Michnik buszował w aktach - to pewne, pytanie brzmi raczej: czego szukał i co znalazł, bo w to, że chodziło o sprawy związane z archiwizacją - a taka jest wersja oficjalna - jakoś nie chce mi się wierzyć.

  • T-800 napisał(a) komentarz datowany na 2006/05/21 22:33:30:

    Nie tylko Łysiak o tym pisał:
    www.google.pl/search?q=komisja+michnika

  • my.uczennice.vii.liceum napisał(a) komentarz datowany na 2006/05/21 22:37:11:

    Trafiony, zatopiony.
    Nicosc myslowa Michnika czarno na bialym,
    to zaden intelekt, zwyczajny lewacki belkot intelektualny.

  • adax4 napisał(a) komentarz datowany na 2006/05/21 22:52:00:

    Michnik jest oszustem intelektualnym. A Ty pięknie to udowodniłeś.


    gdanszczanin.blox.pl

  • tad9 napisał(a) komentarz datowany na 2006/05/21 23:22:50:

    Cóż - można popatrzeć na to inaczej: zarówno zaangażowanie w komunizm, jak i w nazizm NAPRAWDĘ da się zrozumieć. Kłopot polega na tym, że przywilej zrozumienia przyznaje się tylko jednej stronie.

  • bolkowykwasokaczor napisał(a) komentarz datowany na 2006/05/21 23:54:57:

    Ten blog ma zacięcie literackie:)

  • wojakszwejk napisał(a) komentarz datowany na 2006/05/22 05:42:00:

    Jakże można krytykować JEGO? ON jest sumieniem narodu i kompasem moralnym. Krytyka JEGO to krytyka nardodu, krytyka partii, którą on uosabia...

    (lużny cytat czy parafraza z "Dzieci Arbatu" dotyczący... to chyba oczywiste kogo)

    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3360195.html

  • polfic napisał(a) komentarz datowany na 2006/05/22 07:18:45:

    Ależ,
    GW pprzywołała ten artykuł w FT. ale jest tam napisane jak byk, ż Pan Michnik jest od serca lewakiem (leftist)
    A lista partii lewackich w Polsce jest tu:
    www.broadleft.org/pl.htm

  • joli_cyc napisał(a) komentarz datowany na 2006/05/22 12:43:10:

    Doskonale! Uwazam, ze nawet duzo lepsze od oryginalu! Gottfryd powinien sie od Ciebie uczyc!

  • 6_wilku napisał(a) komentarz datowany na 2006/05/22 13:02:14:

    Pytanie brzmi czy Michnik sobie zdaje sprawe z tego co pisze? - ja uważam że tak, a ten tekst pokazuje jakim jest sku...

  • 7em napisał(a) komentarz datowany na 2006/05/22 15:15:44:

    tak tak
    Wystarczy porównac niemcy i włochy gdzie nie dokonano rozliczenia faszyzmu. mafia do dzis toczy ten kraj. taplali sie w bagnie do lat siedemdziesiatych.

    Albo Argentyna gdzie rowniez wybaczono totalnemu układowi. panstwo zbankrutowało po 20 kilku latach

  • lynx.rufus napisał(a) komentarz datowany na 2006/05/22 21:34:46:

    Hmmm... Wydaje mi sie, ze - uwzgledniajac proporcje Twojego porownania - wypadaloby jednak wspomniec w zyciorysie Gotfryda o dwoch dosc waznych faktach:
    1. wywodzil sie z takiego a nie innego srodowiska, ale do nsdap, gestapo i ss sie nie zapisal (a przeciez powitanoby go tam z otwartymi rekoma!);
    2. spedzil jakis czas w obozie koncentracyjnym.
    Zgadzam sie, ze przeszle zaslugi nie moga sluzyc za usprawiedliwienie dzisiaj gloszonych pogladow i prowadzonych dzialan, ale mimo wszystko to _sa_ zaslugi, nawet jesli przeszle.
    To tak gwoli scislosci biografii Gotfryda.
    Pozdrawiam
    lynx

  • tad9 napisał(a) komentarz datowany na 2006/05/22 22:15:08:

    OK - przyznaję, Gotfryd walczył o "prawdziwy nazizm" czy "nazizm z ludzką twarzą" z dominującą frakcją NSDAP wspierając lewe skrzydło parii, tzw. "rewizjonistów".

  • nurni napisał(a) komentarz datowany na 2006/05/23 13:34:25:

    TAD:"To, że Michnik buszował w aktach - to pewne, pytanie brzmi raczej: czego szukał i co znalazł,"

    Gdzies - nie pamietam gdzie - czytalem ze mlody Adas mial interesujacy zwyczaj podwedzania ksiazek z biblioteki. Jestem ciekaw dwoch rzeczy.
    Czy to prawda czy tylko mi sie przysnilo ze gdzies o tym czytalem.

    I drugie: Czy buszowanie przez miesiac w archiwach odbywalo sie w jakims porzadku, czy wiadomo czego dotykano czy po prostu wpuszczono Adasia miedzy regaly...

  • tad9 napisał(a) komentarz datowany na 2006/05/23 16:02:51:

    Czytałeś to prawdopodobnie w jednej z książek Kuronia, zdaje się w "Wierze i winie". Nie chodziło o książki z biblioteki (w sensie - biblioteki publicznej), ale o książki z prywatnych bibliotek znajomych.

  • saraja napisał(a) komentarz datowany na 2006/05/23 17:12:07:

    Sam pomysł ciekawy, co nie zmienia faktu, że jest to manipulacja. Takie porównanie miałoby sens, gdyby komunizm i nazizm wykluwały się w takich samych (czy raczej zbliżonych) warunkach historycznych oraz opierały na podobnych ideach. Tymczasem zarówno pod jednym, jak i drugim względem, komunizm jest o wiele łagodniejszym, bardziej zrozumiałym nurtem (oczywiście nie jako taki, ale w stosunku do nizizmu). Poza tym komunizm "na papierze" nie motywuje do zbrodni.

    Ten tekst (jak i wiele innych; nie chodzi mi już tutaj o Michnika, bo raczej nie jestem jego miłośniczką) to nie jest stwierdzenie, że wszystko gra i nie ma o czym mówić, tylko właśnie taki, jak to ktoś tu ujął, żywy wyrzut sumienia. Wytłumaczenie "dlaczego" i forma apelu o zrozumienie. Z tego powodu zdecydowanie wolę Michnika, który próbuje łagodzić pewien antagonizm, od tych, którzy go dodatkowo podsycają przez tę żywą nienawiść, tę chęć rozliczania z przeszłości. Bo i jakie ma dzisiaj znaczenie to, co ktoś robił x lat do tyłu, jeżeli tłumaczy te motywy, z perspektywy czasu je rozumie, rozumie błąd? Żadne - to tylko i wyłącznie próba znalezienia jednostek do potępienia, ustawiania poniżej, wykluczenia ze wspólnoty społecznej.

    Zapewniam Cię, że 99% ludzi, których codziennie mijasz na ulicy, przy minimalnie sprzyjających warunkach zaangażowałoby się w tworzenie jakiegokolwiek totalitaryzmu.

  • tad9 napisał(a) komentarz datowany na 2006/05/23 17:37:31:

    Komunizm był znacznie brutalniejszym systemem niż nazizm. Pochłonął większą ilość ofiar, znacznie mocniej niszczył tkankę społeczną, by popełniać masowe zbrodnie potrzebował aż wojny światowej, komunizm nie potrzebował tego wcale. Nie jest prawdą, jakoby komunizm nie motywował do zbrodni "na papierze". Motywował. O niszczeniu "wroga klasowego" rozpisywano się do rozpuku. Nie jest prawdą, jakoby komunizm był "rozumniejszy". Przeciwnie. Był głupszy niż nazizm. Idea ogólnoświatowego systemu komunistycznego to utopia. Idea imperium III Rzeszy miała szansę na realizację. Słowem - komuniści zabijali w imię himery, naziści w imię realnego projektu. To, co ktoś robił X lat temu ma spore znaczenie, o ile ta przeszłość przekłada się na to, co robi dziś. Spora część naszych koryfeuszy ma za sobą "epizod stalinowski", i ciągle ma to znaczenie, zresztą - dość popatrzeć na publicystykę Michnika, fakt, że jego rodzina, znajomi, mistrzowie intelektualni, uwikłani byli w stalinizm mocno rzutuje na jej kształt. Być może 99% ludzi ZAANGAŻOWAŁABY się, my mówimy o tych, którzy to ZROBILI.

  • zly_wilk napisał(a) komentarz datowany na 2006/05/24 00:29:32:

    To nieprawda, ze "99% ludzi zaangazowaloby sie w tworzenie jakiegokolwiek totalitaryzmu". Ten tekst to zwykle usprawiedliwianie sie zlodzieja, ze "wszyscy kradna". Nie wszyscy kradna i nie wszyscy angazuja sie po stronie totalitaryzmu.

    Wiekszosc Polakow pozostawala bierna, nie chcac sie angazowac. Byli tez tacy, ktorzy oddawali zycie, walczac z komunizmem.

  • losiu4 napisał(a) komentarz datowany na 2006/05/24 11:24:55:

    Brawo, Tad. Niezły tekst. Mam nadzieję, że chociaż niektórym zaślepionym lewizną oczy sie otworzą. Nb. całkiem niedawno czytałem artykuł w NIE (wiem, tfu tfu) jakiegoś niemieckiego socjalisty czy innego komunisty... całkiem "fajnie" usprawiedliwiał komunizm... memento...

    Pozdrawiam

    Losiu

  • losiu4 napisał(a) komentarz datowany na 2006/05/24 11:32:13:

    @Saraja
    > Sam pomysł ciekawy,

    owszem :)

    > co nie zmienia faktu, że jest to
    > manipulacja.

    podobną do tej, która uczynił Michnik. Tad to tylko pokazał

    Takie porównanie
    > miałoby sens, gdyby komunizm i
    > nazizm wykluwały się w takich samych

    jesli mowisz o przedsowieckiej Rosji i Niemczech w czasach przednazistowskich to owszem, i tu i tam były podobieństwa. Kryzys i ubóstwo, tudzież poczucie krzywdy.

    > Tymczasem zarówno pod jednym, jak i
    > drugim względem, komunizm jest o
    > wiele łagodniejszym, bardziej
    > zrozumiałym nurtem (oczywiście nie
    > jako taki, ale w stosunku do
    > nizizmu).

    oj, toś strzelił(a) babola. Komunizm ma na sumieniu znacznie więcej ofiar niż nazizm.

    Pozdrawiam

    Losiu

Dodaj komentarz